Jak sobie pościelę…

 Co Wy na to, abyśmy na chwilę wrócili do przeszłości? Lojalnie ostrzegam, że dla niektórych z Was ten eksperyment może być nieprzyjemny! No dobra, biorę to na siebie i obiecuję trzymać za rękę każdego, kto poczuje dyskomfort. To jak? Zaczynamy?

 Wyobraźcie sobie, ze jesteście w przedszkolu. Macie po 3 lata, więc to grupa maluchów.
Najpewniej nazywacie się Krasnale, Pszczółki lub Misie. Właśnie zjedliście obiad. Na
szczęście dziś były naleśniki, a nie ta obrzydliwa wątróbka. Po posiłku pani przedszkolanka każe przebrać się w piżamy, bo zaraz będzie… leżakowanie. Jeśli ktoś z Was musi zrobić przerwę na serię głębokich oddechów, to proszę śmiało, zaczekam. Wiem, że wielu nie znosiło tej części przedszkolnego dnia, ale… No dobrze, chodźmy z powrotem do teraźniejszości. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego rozdrapałam tamte rany. Już wyjaśniam!

 Pomyślcie, jak byłoby wspaniale, gdyby teraz, gdy już dawno zamknęliśmy za sobą drzwi przedszkola, ktoś zarządziłby drzemkę w pracy. Na samą myśl o tym, że można w ciągu dnia położyć się na godzinę i nic nie robić, robi mi się błogo! Przyznaję się: byłam w grupie osób, które marudziły podczas leżakowania. Co mi w tym nie pasowało? Dlaczego tego nie doceniałam? No cóż, człowiek uczy się na błędach.

Teraz wyleguję się i sypiam z prawdziwym entuzjazmem. Między tymi dwiema czynnościami jest zasadnicza różnica, którą nawet niewprawny obserwator dostrzeże gołym okiem. Podczas wylegiwania przykrywam się kocem, a śpię pod kołdrą. To dla mnie bardzo ważne elementy wyposażenia domu. Pomimo tego, że nie nauczyłam się drzemać w ciągu dnia, bardzo chętnie leżę. Teraz nawet zdałam sobie sprawę, że popołudniami bardzo dużo czynności wykonuję na leżąco. Jeszcze tylko gotowanie i sprzątanie w tej pozycji mi nie wychodzi, ale małymi kroczkami…

Bardzo lubię koce, zwłaszcza te puchate i mięciutkie. Uwielbiam , gdy świeżo pachną po praniu. Bez względu na to, czy na dworze jest piekielny upał czy trzaskający mróz, leżę pod kocem! A gdy już nadchodzi ciemna noc, czyli najpóźniej 22, kocyk ustępuje miejsca kołdrze. W tym wypadku pora roku też nie ma znaczenia; zawsze śpię pod kołdrą! Lubię być szczelnie opakowana. Opatentowałam nawet sposób czytania książki w taki sposób, by nie wyciągać rąk spod kołdry. Serio!

 Z kołdrą jest jednak więcej roboty niż z kocem. Koc po prostu jest, a kołdrze do funkcjonowania potrzebna jest pościel. Kiedyś myślałam, że te z kory mają coś wspólnego z drzewami, ale to było dawno. Z tydzień temu. Pościel powinna być z dobrej tkaniny,
przyjemnej dla ciała i oddziaływującej na zmysły. Nie chcę mówić, w jakiej kolorystyce
powinna być utrzymana, bo to już rzecz gustu. Jednym dobrze się śpi w szpitalnej tonacji, innym z kolei potrzeba drapieżnych wzorów. Pewne jest natomiast to, że powinna być czysta!
Ja wiem, że niektórzy lubią zmieniać pościel tylko na święta. Te dwie zmiany w roku
pozwalają na prześcieradle zobaczyć to, co ujrzeli znalazcy Całunu Turyńskiego. Tylko odbita postać była pewnie mniej święta, ale na pewno nie grzeszyła słabością do higieny.
Bez względu na to, czy będzie chodziło o popołudniową drzemkę, zwykłe leżenie czy
spoczynek po całym dniu, warto jest pamiętać o tym, że piękne koce czy pościele na kołdrach potrafią spotęgować doznania. Warto przecież wyspać się tak, jak się pościeli albo jak ktoś nam pościelił… Wyspać się tak, jakby to Freeshion Wam pościeliło. Co Wy na to?

 Rzućcie okiem na nasze nowe produkty w dziale Home. Znajdziecie tam takie cuda, o których Wam się nawet nie śniło!
A potem śpijcie cudownie!

Dodaj komentarz