Śniło mi się kiedyś, że spełniło się jedno z proroctw mojej matki, która powtarzała „jak będziesz robić takie miny, to ci tak zostanie”. I zostałam z miną głupią, wyrażającą mniej niż zero słów, której ani makijaż ani interwencja chirurga plastycznego nie pomogą. Obudziłam się spocona, jakby śnił mi się maraton, bo przecież nie „spocona, jakbym przebiegła maraton”. To byłby koszmar na jawie! Nie biegam z pasją, ale o tym innym razem. Obudziłam się zmęczona. Chyba w tym śnie planowałam zamalować skutki klątwy. Przede wszystkim jednak obudziłam się wystraszona! Przez głowę przebiegły mi nagle wszystkie kobiece lęki. W końcu od jakiegoś czasu jestem kobietą.

Nie to, że wcześniej byłam mężczyzną czy np. węgorzem elektrycznym. Wcześniej byłam dziewczynką. Dorastanie mnie przepoczwarzyło. I od kiedy jestem kobietą, wiem, czego one się boją. Dziś Halloween, pogadajmy o tych naszych strachach.

🎃 Strach przed wejściem na wagę

Zimny potop oblewa plecy na samą myśl, prawda? Ten potwór nie ma litości! Głodzisz się
przez całe życie i tylko w wyjątkowych okazjach sięgasz po dużą pizzę, opakowanie ptasiego
mleczka czy paczkę chipsów. Wchodzisz wtedy do łazienki i tam w kącie czeka ona. Już łypie
na Ciebie tymi liczbami z końca podziałki. Wejście na nią to jak stawanie na krawędzi
przepaści. Chcesz zrobić szybki rachunek sumienia, ale paraliżuje Cię strach. Choć w ustach
masz jeszcze smak ulubionego ciasta, które zjadłaś w drodze do łazienki, nie możesz sobie
przypomnieć, co jadłaś. Stajesz na niej. Już nie ma odwrotu. Miękkie kolana, przyspieszone
bicie serca i nadzieja, że to nie waga, a toi toi i nie musisz patrzeć w dół. Spoglądasz. Uff!

I tak jest lepiej niż myślałaś. Wygrywasz gofry z bitą śmietaną.

🎃 Widmo stygnącej kawy

Gdy wstajesz rano, a jedyne, co wyciągnęło Cię z łóżka to perspektywa pachnącej, świeżej i
gorącej kawy, to aż boisz się pomyśleć, że ktoś mógłby pokrzyżować Twoje plany. Już
wszystkie rytuały odprawione, gorąca ciecz paruje z ulubionego kubka i wtedy wchodzą
oni… ci, którzy swoim smęceniem, biadoleniem, rozmemłaniem i opieszałością będą
próbowali tę kawę wystudzić. Nie ma nic gorszego niż zimna kawa. No chyba, że taka miała
być od początku. Od razu zaznaczam, że w moim menu nie ma kawy mrożonej. Nigdy! Wizja
spożywania tego zimnego napoju zamraża moje serce, a lepiej mieć ciepłe serduszko.

🎃 Koszmar ostatniego odcinka serialu

To jest dopiero strach przed nieznanym. Zwłaszcza wtedy, gdy na początku oglądania nie
sprawdzisz, ile jest odcinków. Wkręcasz się na maksa, ze wszystkimi bohaterami jesteś „na
ty”, tych ulubionych planujesz nawet zaprosić na swoje urodziny i nagle…. koniec! Za tymi
napisami już nic nie ma! Płaczesz po kątach. Starasz się nawet na nowo polubić swoją
rodzinę. Niestety, na to nie ma lekarstwa. Wiem, co mówię. Po obejrzeniu „Orange is the
new black” próbowałam wejść w konflikt z prawem, by dostać wyrok i siedzieć z moimi
koleżankami, a po „Jane the virgin” siadałam na każdej ławce, licząc, że dosiądą się do mnie
panie Villanueva. Ten strach możesz odpędzić! Oglądaj serial w kółko!

🎃 Imprezowa panika

Oho! Koszmar wszystkich kobiet właśnie przepuszcza atak! Znacie to, prawda? Szykujesz się
na bal życia: w 16 segregatorach masz poupychane propozycje kreacji, fryzur i makijaży. W
Excelu prowadzisz kalkulacje, czy jeśli wydasz 3 roczne pensje na suknię, to emerytura
mamy pokryje też koszty utrzymania Twojej rodziny. Wiesz, że jak sprzedasz auto, to będzie
na błyskotki, a chodzenie zniweluje lęk przed wchodzeniem na wagę. Wszystko dopięte na
ostatni guzik. Fryzjerka i kosmetyczka spisały się jak nigdy, spacery wysmukliły sylwetkę, a
w tej sukni wyglądasz tak, że Walt Disney, gdyby mógł, z Twojego zdjęcia narysowałby
kolejną księżniczkę. Wchodzisz na bal pewnym krokiem i wtedy widzisz ją: Grażyna z
mięsnego w takiej samej sukni jak Twoja!

Nie mogę nawet o tym myśleć. Wybaczcie. Strachprzesłania mi świat.

🎃 Odzieżowy cykor

Strachy związane z ubraniami łażą za mną jak cienie! Boję się, że nie kupię, bo nie ma
rozmiaru albo że za długo się waham i mi wykupią. Jak już kupię, to się boję, że przytyję i nie
wejdę albo że zniszczę albo że ktoś mi zniszczy. Boję się, że będę chciała kupić, a nie starczy
mi kasy, bo szarpnęłam się na hot-dogi ze stacji dla całej rodziny. Boję się, że na wyprzedaży
będzie tylko tandeta i że w ogóle dadzą tylko 1% na wszystko. Boję się, że pożyczę siostrze, a
ona mi nie odda lub co gorsza będzie wyglądać lepiej. Boję się, że skurczy się w praniu,
zmechaci lub zafarbuje. Boję się, że wiatr porwie mi z linki i ktoś będzie to nosił obojętny na
mój smutek. Boje się… Ewa w raju miała dobrze. Z liśćmi jest o wiele łatwiej.

Chociaż ja pewnie bałabym się, że mi zwiędną…

🎃 Koszmarne błędy w sztuce

Ile razy nie poszłyście do fryzjera czy kosmetyczki w obawie, że coś pójdzie nie tak? Pewnie
nie raz. Wolałyście w domowym zaciszu pofarbować włosy czy wykonać depilację woskiem.
Gdy metody prób i błędów zaczynają się kończyć, a eksperymenty na własnym ciele
zaczynają przypominać dzieło Frankensteina, decydujecie się na dopuszczenie do siebie
osoby trzeciej. I wtedy pojawia się strach „czy ta wyceniona na pięć gwiazdek stylistka brwi i
rzęs nie zrobi ze mnie przyrodniej siostry Kung Fu Pandy?” „A może ta fryzjerka , którą tak
wszyscy chwalą, ładnie czesze tylko łysych?” . Wierzcie mi jednak, że drgawki powodowane
lękiem mogą tylko ułatwić zadanie oszpecenia Waszych twarzy. Brwi na różnej wysokości
dadzą Wam wizerunek zdziwionych życiem myślicielek, którym już nic nie będzie straszne!

Mam nadzieję, że nie wystraszyłam Was za bardzo i bez większych obaw wyjdziecie dziś z
domów, by zabawić się na halloweenowych imprezach. Może się gdzieś spotkamy? Będę w
takiej sukni jak Twoja 😉 🎃

Dodaj komentarz